Nadszedł piątek, więc dziś powinno być podsumowanie trzecie. Ze względu na trudne dni postanowiłam ominąć ważenie (bo mierzenie dopiero za tydzień). Niestety nie potrafiłam oprzeć się pokusie wejścia na wagę i zobaczyłam na niej tę samą wagę co przed tygodniem. Dokładnie 65,7 kg.
Warto też się zastanowić nad tym:
ale mnie to nie dotyczy - za dużo podjadania, za mało treningów!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz