piątek, 31 stycznia 2014

DZIEŃ 12 ĆWICZENIA

Dziś był pierwszy trening w moich spodenkach neoprenowych. Kupiłam je w internecie, bo nie miałam kiedy wybrać się do sklepu sportowego, ale to był mój błąd. Wybrałam dobry rozmiar, ale jakość tych spodenek mnie nie zadowala. Tzn. warstwa neoprenu jest w porządku, dosyć gruby materiał i podczas nawet mało intensywnych ćwiczeń można się wypocić. Ale zapach..... MASAKRA! Śmierdzi strasznie. 



Chciałam pójść po kosztach więc teraz mam za swoje! Może z czasem trochę wywietrzeje ten zapach. Ja jestem twarda kobieta i pół godziny ćwiczeń w śmierdziuszku wytrzymam :D Ciało po ćwiczeniach jest gładkie jak pupcia niemowlaka, a balsamy antycellulitowe lepiej się wchłaniają. 

Pomimo wypitego godzinę wcześniej piwa, zmobilizowałam się do ćwiczeń. A to mój dzisiejszy trening:

na początek rozgrzewka z Ewą Chodakowską:

http://www.youtube.com/watch?v=rx2FMlf8sGU 

trening na nogi i pośladki:
http://www.youtube.com/watch?v=9ni1TO_asTE 

ćwiczenia na brzuch:
http://www.youtube.com/watch?v=VEQ8sXe3mYg 



DZIEŃ 12 DIETA

Miałam trochę zaległości w prowadzeniu bloga i dlatego ten dzień opisuję z perspektywy czasu. Teraz wiem, że piątek był początkiem mojego poważnego załamania w diecie na ponad 2 dni. Opiszę wszystko, co jadłam i wtedy będzie wiadomo, kiedy zaczął się kryzys.

ŚNIADANIE

Według jadłospisu - jajecznica z szynką i pomidorami. Dzień zatem zaczął się dobrze, ale od rana myślałam o tym, co zjem na obiad, ponieważ nie miałam nic przygotowanego. Tylko, że ja już od rana wiedziałam co to będzie.
 

OBIAD

Zrobiłam tak jak planowałam - kupiłam sobie na obiad pierogi ruskie w pobliskim barze. Co prawda zjadłam tylko 5, ale zawsze to odstępstwo od diety.


 

PRZEKĄSKA

W tym momencie znów powróciłam do jadłospisu i były 2 sztuki kiwi.


 

KOLACJA

Na kolację miała być sałatka z łososiem i zrobiłam sałatkę, ale zamiast szpinaku dałam rukolę, zamiast fety - mozarellę i ogólnie pozamieniałam składniki, ale miała być sałatka i była.

To nie koniec, bo wracając z pracy kupiłam sobie piwo. Pierwszy alkohol w mojej diecie. Nie mogłam się oprzeć, bo to moje ulubione.

 

PODSUMOWANIE DNIA

Dzień w kratkę - trochę dań z diety, a trochę grzeszków. Cóż... bywa! :( Najgorsze jednak było to, że nie miałam wyrzutów sumienia, czyli powoli zaczęłam odpuszczać.....

wtorek, 28 stycznia 2014

PODSUMOWANIE DRUGIE !


Dziś piątek czyli u mnie dzień ważenia i pierwsze pomiary. Jeśli mam być szczera to zachwycona nie jestem, ale też nie jest źle. Gdyby nie moje wpadki i podjadanie na pewno byłoby lepiej.
 

WAGA PO 11 DNIACH:

było 68,2, jest 65,7 czyli 2,5kg mniej


WYMIARY PRZED DIETĄ I PO 11 DNIACH:

  • biust 91 i na szczęście bez zmian, ale zbliżają mi się trudne dni, więc on jest trochę powiększony, dlatego możliwe, że coś ubyło
  • talia - było 73 a jest 72 - 1 cm mniej
  • brzuch na wysokości pępka - było 87, jest 84 - 3 cm mniej 
  • biodra - było 103, jest 101 - 2 cm mniej 
  • udo w najgrubszym miejscu - było 61, jest 59,5 - 1,5 cm mniej 
  • udo po środku - było 53,5, jest 52,5 - 1 cm mniej
  • łydka - było i jest 37,5 - bez zmian 
 



W tym momencie muszę wspomnieć o mojej osobistej "miarce", lepszej niż nawet centymetr krawiecki. A mianowicie posiadam takie dżinsowe spodenki (nie są to szorty, bo sięgają prawie do kolana), które byłam w stanie założyć ostatnio latem 2011 roku. W sobotę, czyli po 6 dniach diety próbowałam je wcisnąć, ale jeszcze dużo brakuje. To jest mój wyznacznik - jeśli w nie wejdę to już będzie dobrze :)

Ale w lecie chciałabym móc założyć takie     i nie odczuwać skrępowania :)

Kolejne ważenie już za tydzień w piątek!!

DZIEŃ 11 ĆWICZENIA

Dzień 1 levelu 2 z Jillian. 
Kocham Ją, ale zawsze kończę ćwiczenia z mokrym od potu tyłkiem.


Opinie na temat tego, że level 2 jest dużo cięższy, sprawdziły się. Ledwie wytrwałam do końca. Ponadto ciężko było mi ćwiczyć, ponieważ jest dużo podskoków itp., a mi zbliżają się ciężkie dni i moje piersi ledwie to wytrzymały. Przez najbliższe dni będę musiała odpuścić Jillian, bo nie dam rady. Nie znaczy to, że rezygnuję z ćwiczeń, bo będę ćwiczyć, ale coś innego. Co dokładnie to będę opisywać w poszczególnych dniach.
Teraz padam po treningu !


DZIEŃ 11 DIETA


ŚNIADANIE

Kanapki z łososiem i serkiem. Miała być bułka, ale nie znalazłam w pobliskim sklepie pełnoziarnistej, więc wykorzystałam 2 kromki chleba pełnoziarnistego. Było bardzo smacznie i jakoś dziwnie, bo bardzo się najadłam. Do tego kawa!! Dla mnie dzień bez kawy nie istnieje :)
A odnośnie chleba to ostatnio odkryłam w piekarni obok mojego osiedla pyszny chleb - pełny kłos - naprawdę smaczny. Można go dostać w sieci piekarni w Krakowie - Awiteks.




OBIAD

Muszę się przyznać bez bicia, że wczoraj nie miałam czasu, żeby sobie coś ugotować, więc dziś będzie obiad nie z jadłospisu diety, ale mój własny wymysł z produktów, które miałam w lodówce - sałatka z tuńczykiem.
Rukola, tuńczyk, pomidorki koktajlowe, zioła prowansalskie, łyżka oliwy z oliwek.  
Brakowało mi tylko jajka, ale i tak było smaczne.


PRZEKĄSKA

 

Czekolada z chili - pierwszy raz w moim jadłospisie. Nie wiedziałam jak połączyć tą czekoladę z chili, więc rozpuściłam w kąpieli wodnej 4 kostki czekolady, trochę chili i odrobinę cynamonu. Chyba przesadziła z chili. Był ognień.... Następnym razem, jeśli znajdę gdzieś w sklepie, to spróbuję takiego wynalazku :





KOLACJA

Twarożek z papryką.


PODSUMOWANIE DNIA

Dzień zaliczam do udanych, nie było podjadania, ani wielkich wpadek:) Natomiast wieczorem, gdy położyłam się spać strasznie bolał mnie brzuch i burczało mi w nim niemiłosiernie. Nie mogłam doczekać się śniadania.

niedziela, 26 stycznia 2014

DZIEŃ 10 ĆWICZENIA

OSTATNI DZIEŃ LEVELU 1 :)

Część 1 ćwiczeń za mną, to naprawdę cud, że wytrwałam. Dobrze, że już się kończy, bo zaczynało mi się nudzić, kolejność ćwiczeń znałam na pamięć i zaczynało to być monotonne. Ale jutro level 2! Z jednej strony nie mogę się już doczekać, a z drugiej trochę się obawiam, bo to podobno najcięższy level. 




10 DNI ZA MNĄ :) 

DZIEŃ 10 DIETA

Dzień zaczął mi się dziś bardzo dobrze, jestem pełna energii i zadowolona z wczorajszych ćwiczeń. Właśnie piję sobie kawkę i postanowiłam uzupełnić jadłospis dzisiejszego dnia.


ŚNIADANIE

Jogurt naturalny z truskawkami i musli z dnia 13. Dodałam jeszcze łyżkę otrąb pszennych, ponieważ rzadko je wykorzystuję w kuchni.

OBIAD

Mój ukochany ciemny makaron ze szpinakiem i dużą ilością czosnku.

 

PRZEKĄSKA

Według jadłospisu z dnia dzisiejszego - sałata z jogurtem naturalnym i ziołami.

 

KOLACJA

Kanapka z twarożkiem i pomidorem.

PODSUMOWANIE DNIA

Dzień zaliczam do udanych :) 

DZIEŃ 9 ĆWICZENIA




RADOCHA!


Dziś poćwiczyłam i jestem z siebie zadowolona, bo zrobiłam wszystkie ćwiczenia w 100% :) Jutro ostatni dzień levelu 1, też muszę dać czadu i w czwartek rozpocząć level 2. 

Podczas ćwiczeń jednak stwierdziłam, że ciężarki 0,5kg są za lekkie i chyba muszę kupić 1kg. Zobaczę jeszcze jak będę sobie radziła w levelu 2 i wtedy zdecyduję czy już czas na cięższy gabaryt. Ale najprawdopodobniej tak :)

DOBRANOC!


DZIEŃ 9 DIETA

ŚNIADANIE

Miał być omlet z otrąb, ale niestety mi nie smakował, jak zrobiłam go pierwszy raz i zamieniłam go na jajecznicę z pomidorami i szczypiorkiem z dnia 17. Nie miałam szczypiorku, więc dodałam trochę cebulki. Jajecznicę z pomidorami każdy robi inaczej, a najczęściej pomidory stosuje się jako dodatek do gotowej jajecznicy. A moja ulubiona jajecznica z pomidorami to taka:
- trochę posiekanej cebulki podsmażam na odrobinie oleju/oliwy,
- dodaję pokrojone w kostkę pomidory i duszę do momentu aż woda odparuje,
- w międzyczasie dodaję zioła prowansalskie i trochę chilli, bo lubię ostre jedzenie,
- następnie dodaję jajka i gotowe:) jak dla mnie pycha :D

OBIAD

Wczoraj przygotowałam sobie leczo z kurczaka z dnia 7, które wcześniej ominęłam w swoim jadłospisie. Bardzo dobre i na pewno jeszcze nie raz je sobie przyrządzę.

PRZEKĄSKA

 

Nie mam mango, więc jest jabłko z cynamonem z dnia 5. Jabłko i cynamon - idealne połączenie.
Choć chętniej zjadłabym w takiej postaci:




KOLACJA

Miała być sałatka z makaronem i tuńczykiem i bardzo miałam na nią ochotę, ale w powrocie do domu zawiodły tramwaje i późno wróciłam i już nie chciało mi się robić. Chwyciłam kabanosa i zjadłam ze smakiem:)

PODSUMOWANIE DNIA

Dzień zaliczam do udanych, choć wpadka była jak co dzień - kilka suszonych owoców - ale to chyba właśnie one pomogły mi po 2 dniach przerwy, kiedy nie gościłam w toalecie :p 

 

DZIEŃ 8 ĆWICZENIA

Dziś miałam MEGA kryzys w ćwiczeniach. Po pierwsze hormony mi buzują, bo zbliżają się wielkimi rokami trudne dni (co prawda jeszcze kilka dobrych dni zostało, ale zawsze tak mam).
Po drugie wróciłam późno z pracy i nie chciało mi się ćwiczyć.
A po trzecie, gdy już zdecydowałam się na ćwiczenia to w połowie (po jakichś 14 minutach) uderzyłam się hantelką i na tym zakończyłam moje ćwiczenia. Tak, tak! Uderzyłam się hantelką w twarz. Ehhh... ale ze mnie niezdara.

Więc ten dzień pod względem ćwiczeń zaliczam do PORAŻKI!


ALE! jedna z dziewczyn, z którymi wymieniamy się uwagami na temat diety na forum wizaz, pisała, że ćwiczy codziennie w spodenkach neoprenowych i cellulit się jej znacznie zmniejszył. Poczytałam o tych spodenkach również na innych forach i dziewczyny były zadowolone efektami ćwiczeń w nich, więc i ja postanowiłam sobie kupić. No i teraz czekam na przesyłkę. Może jutro już będzie:)
A to spodenki, które kupiłam: 

O moich wrażeniach z ćwiczeń w tych spodenkach będę pisać :) i coś więcej na temat spodenek neoprenowych też na pewno będzie.

DZIEŃ 8 DIETA

Jak obiecałam nadrabiam zaległości.Postaram się pisać przez całe 28 dni, może akurat komuś to pomoże, ktoś zasugeruje się doborem posiłków. A dziś było tak:

ŚNIADANIE

Miał być serek z przyprawami korzennymi i otrębami, ale ja zamieniłam go na serek z papryką z dnia 19.

OBIAD

Ryba z mozarellą - pycha! Wzięłam ze sobą niby małą porcję (tak mi się wydawało, bo nie ważę zazwyczaj potraw tylko wszystko robię na "oko", ale chyba czas najwyższy to zmienić), ale i tak nie zjadłam wszystkiego i czułam się bardzo najedzona.

PRZEKĄSKA

Miała być pasta bananowa z otrębami, ale nie było czasu na zrobienie jej, więc był tylko banan zjedzony w biegu. Banany to jedne z moich ulubionych owoców, więc bardzo się cieszę, że występują w tej diecie:)

KOLACJA

Według jadłospisu kanapeczki z pysznym chlebkiem :)

PODSUMOWANIE DNIA:

U mnie jak zwykle kilka wpadek czyli kilka pistacji i kilka suszonych owoców :p Ehhh.... chyba trzeba sobie zakleić usta!


 
 

DZIEŃ 7 ĆWICZENIA

7 dni ćwiczeń pod rząd to dla mnie wielkie osiągnięcie, bo daaaawnoooo nie zmotywowałam się aż tak.
Oczywiście wyzwanie z Jillian. Jeszcze pozostało 3 dni levelu 1 i od czwartku zaczynam level 2. Z opinii osób, które w całości podjęły się wyzwania z Jillian, wynika, że level 2 jest najgorszy. Ja nigdy go nie robiłam, więc w czwartek się przekonam.
A teraz spinam pośladki i do ćwiczeń !!!

Odnośnie pośladków to takie były by idealne :) :)


DZIEŃ 7 DIETA

Dziś były potrawy z jadłospisu, ale trzymanie się pór zjadania ich w weekend to dla mnie ciężka sprawa.

ŚNIADANIE

Kanapki z serkiem i wędliną.

OBIAD

Ryba pieczona pod mozarellą. Pyyyyychaaaa :D Porcja była spora, więc wystarczyło na obiad dla mnie i dla chłopaka i jeszcze na jutro mam gotowy obiadek :)

PRZEKĄSKA

Wypiłam tylko kawę, bo nie miałam ani ochoty ani czasu na jedzenie.

KOLACJA

A na kolację zjadłam to, co miało być na przekąskę - pieczywo pełnoziarniste chrupkie z wędliną i serem żółtym.

PODSUMOWANIE DNIA

Obyło się bez wielkich wpadek, ale muszę się przyznać, że zjadłam jedną kosteczkę gorzkiej czekolady do kawki, bo miałam wielką ochotę na coś słodkiego, choć to takie słodkie nie było :p


sobota, 25 stycznia 2014

DZIEŃ 6 ĆWICZENIA

Poćwiczyłam rzecz jasna :)
Ulubiona muzyka i ćwiczenia z Jillian.

A takie ciało chciałabym mieć :D 


DZIEŃ 6 DIETA


Muszę się przyznać, że dzisiejszy dzień miałam bardzo zakręcony. W południe przegląd techniczny auta, później zakupy, zakupy, zakupy. 
Oczywiście te na cały tydzień diety,

jak i niespodziewane okazy z wyprzedaży. 

Kupiłam 2 pary spodni, co prawda są minimalnie za ciasne, ale to było celowe posunięcie :p A co do produktów potrzebnych do diety to kupiła rybkę i jutro będzie ryba pod mozarellą według przepisu z nie pamiętam którego dnia i nareszcie dostałam piękną miętę :) mmmm... pachnie w całej kuchni :) Opiszę co jadłam dziś, ale uprzedzam, że to nie będą dania z typowej diety, a na pewno nie obiad, który wsunęłam :p


ŚNIADANIE

Co prawda późne, ale według jadłospisu - kanapka z serkiem i kabanosy.

 

OBIAD

Wsunęłam na mieście niestety w przerwie pomiędzy zakupami. Wzięłam sobie kawałek ryby nadziewanej warzywami, pierś z kurczaka ze szpinakiem i sałatki. Wszystko ważyło około 400g, więc tragedii nie było. Ale nie obyło się bez wpadek, bo ukradłam mojemu chłopakowi kilka frytek (dosłownie 5-6) :p
Miałam straszną ochotę na deser, który patrzył na mnie i wołał, żebym go wzięła, ale udało mi się powstrzymać moje pragnienie i bardzo się z tego powodu cieszę :)

 

PRZEKĄSKA

Nie było jako takiej przekąski, wypiłam po prostu kawę na mieście.

 

KOLACJA

Po powrocie było już za późno na kolację, bo zazwyczaj jadam koło 18, a wróciłam ok. 19.15, ale zakładając, że pójdę późno spać i na pewno jeszcze dziś poćwiczę to wsunęłam banana z cynamonem.

 

PODSUMOWANIE DNIA

Pomimo chęci jedzenia według jadłospisu to fizycznie mi się to nie udało. Plus jest taki, że była cały dzień zajęta i nie odczuwałam ani przez chwilę głodu.

piątek, 24 stycznia 2014

DZIEŃ 5 ĆWICZENIA

Dziś mija połowa ćwiczeń z levelu 1 Jillian. Coraz szybciej mijają mi ćwiczenia i coraz lepiej mi idzie:)
1/6 ćwiczeń za mną!


Dziś również zafundowałam sobie 10 minutowy trening na pośladki z drugą moją ulubienicą - Mel B. Ją też uwielbiam <3
A tak właśnie ćwiczyłam:


DZIEŃ 5 DIETA

ŚNIADANIE

Ja jak zwykle pozamieniałam posiłki i dziś na śniadanie jadłam serek z papryka i ze szczypiorkiem. Oczywiście dodałam pieprzy i chilli. Zaczęłam się uzależniać od ostrych przypraw, a odzwyczajać od soli. Kiedyś takiego serka bez dużej ilości soli bym nie zjadła, a dziś - proszę bardzo, obyło się bez soli.

OBIAD

Na obiad przygotowałam sobie warzywa na patelnię z chili. Nie ma tego w jadłospisie, ale miałam tylko to pod ręką, więc myślę, że nie będzie źle.

PRZEKĄSKA

Przekąska o dziwo z przepisu dnia dzisiejszego - kabanos z musztardą, z moja ukochaną musztrdą, która mi się kończy i w weekend muszę zrobić zapasy.

KOLACJA

Według podanego przepisu na dzień dzisiejszy - kanapeczki:)

PODSUMOWANIE PIERWSZE :)

Postanowiłam, że w każdy piątek będę się ważyć. 
Dlaczego w piątek, a nie po równym tygodniu diety w poniedziałek?
A to dlatego, że od poniedziałku do piątku łatwiej mi trzymać dietę, a w weekendy może to być różnie.
A czemu nie ważę się w takim razie w sobotę?
A bo moja waga w mieszkaniu trochę oszukuje i ważę się w pracy, a soboty mam wolne:)

Dziś nadszedł dzień ważenia. A czy Wy w ogóle wiecie jak należy się prawidłowo ważyć? Jeśli nie to przyjrzyjcie się obrazkowi poniżej:
 
  
  
Ja zważyłam się rano, w samej bieliźnie i waga wskazała... uwaga....
 66,5 kg !
Co daje 1,7 kg mniej w 4 dni, bo moja waga startowa z poniedziałku to 68,2 kg.
Wiem, wiem.... zeszła ze mnie woda itd, ale ja i tak jestem mega zadowolona. Te ostatnie 4 dni to był wielki szok dla mojego organizmu i wielkie zmiany. Nowa dieta, a raczej całkowicie inne odżywianie się, codziennie ćwiczenia, ale i tak sobie świetnie z tym poradził :)

 
 Kolejne ważenie za tydzień :)
ale nie tylko ważenie, bo również sprawdzę swoje wymiary po 11 dniach diety i ćwiczeń. 

 

czwartek, 23 stycznia 2014

DZIEŃ 4 ĆWICZENIA

Szczerze ??? - podczas powrotu z pracy czyli 15-minutowego marszu w mrozie miałam myśli o tym, że dziś nie dam rady ćwiczyć, że mi się nie chce.

Aleee..... wróciłam do domu, zjadłam kolację, zrelaksowałam się, a następnie wyjęłam matę, hantelki i do roboty :)
Jestem z siebie DUMNA, że się przełamałam i nie poddałam!




DZIEŃ 4 DIETA

Smutek wielki mnie ogarnął..... 


Ja się chyba nie nadaję do żadnej diety!!! A może pisane jest mi być grubą??
 NIEEEEEEEEEEEEEEE !! KONIEC UŻALANIA SIĘ!


Zdarzają się wpadki, ale trzeba kontynuować:) to dopiero 4 dzień, jeszcze 24 przede mną.... a kto wie, może i więcej :D
A teraz mój jadłospis i mała wpadka :p

ŚNIADANIE

O dziwo mi smakowało i się najadłam, co rzadko mi się zdarzało przy śniadaniu. Przepis oczywiście nie z dzisiejszego dnia tylko z innego, ale bardzo dobra rzecz - jogurt naturalny, truskawki i musli:)

OBIAD

Też nie z dzisiejszego dnia, a z drugiego. Kus-kus, smaczne, ale "dupy nie urywa" :p
No i w tym miejscu muszę wspomnieć o wpadce, bo przed obiadem (jak już się prawie odgrzewał!) zjadłam pół kromki chleba z wędliną. Choć tyle, że z dużą ilością musztardy dijon, od której się uzależniłam. A zajadam właśnie taką:
Może to i nie była wielka wpadka, ale strasznie się na siebie wkurzyłam, że nie potrafię się opanować i moja silna wola jest taka słaba :(

PRZEKĄSKA

Będzie pomarańcza z cynamonem. Dziś mam dzień, w którym chyba nic z jadłospisu na dzień 4 nie wykorzystuję.


KOLACJA

Też nie będzie jabłka pieczonego, choć było w planach, ale późno będę wracać z pracy nie zdążę zjeść przed 18, a tu jeszcze trzeba poćwiczyć itd.
A co zjadłam? Dzisiejszy dzień był dniem pokus i zjadłam śledzika w sosie musztardowym z kromką chleba. Było pyszne i ostre. Cóż! Dziś chyba miałam kryzys :p
Może nie aż taki jak na poniższym obrazku, ale miałam !


PODSUMOWANIE DNIA

Można to określić jednym słowem - kryzys. 


środa, 22 stycznia 2014

DZIEŃ 3 ĆWICZENIA

POĆWICZONE :)

Czekam na wolny prysznic i dzień 3 uważam za zakończony powodzeniem :)

DZIEŃ 3 DIETA

Wstaję rano, a tu BIAŁO :) Nareszcie nadeszła zima. Choć nie lubię zimy i jak dla mnie mogłaby być tylko na święta to dziś się ucieszyła, kiedy zobaczyłam za oknem drzewa oprószone śniegiem:)Wszystko wygląda bajecznie, ale tylko przez okno :p

 

ŚNIADANIE

Omlet z otrębami - absolutnie nie moje smaki. Zjadłam połowę i pocieszyłam się kawą. Nie chciało mi się robić nic innego, więc trzeba doczekać do obiadu.

OBIAD

Obiad nie z dzisiejszego dnia ani nie z diety. Robiąc na wczoraj obiad dla 2 osób (bo oczywiście mój chłopak też chciał), ugotowałam cały makaron (500g) i wykorzystałam całe opakowanie szpinaku. Makaronu dodałam tyle, żeby się fajnie połączył ze szpinakiem, a resztę zostawiłam na kolejny obiad. Z całego opakowania szpinaku wyszła porcja dla mnie, dla chłopka i jeszcze kolacja dla chłopaka. Z reszty makaronu zrobiłam obiad na dziś - 3 pomidorki poddusiłam z czosnkiem, odrobiną cebuli, ziołami prowansalskimi i chilli, na łyżce oliwy, do tego dodałam makaron i gotowe. Bardzo smaczny obiad:)
Było ostrrrroooo, ale do tego 2 szklanki wody z limonką - ostatnio ubóstwiam:) jeszcze mięty tylko brakuje, ale w weekend zrobię zapasy.


PRZEKĄSKA

Kawa rozpuszczalna, ale trochę mocniejsza niż z 1 łyżeczki, z mlekiem, kardamonem i dodałam jeszcze cynamon i imbir. Mmmm.... pychotka :) 
Uwielbiam kawę pod każdą postacią!

KOLACJA

Kolacja według rozpiski, bo bardzo lubię serki, dodałam tylko odrobinę szczypiorku.

PODSUMOWANIE DNIA

Zaczęło się kiepsko, bo śniadanie mi nie smakowało. W ciągu dnia też czułam głód. Chyba to nie był mój najlepszy dzień :(
I muszę się do czegoś przyznać.... zjadłam dziś w trakcie dnia pomarańczę i do kolacji kawałek kabanosa. Nie potrafiłam się powstrzymać i tutaj mam wielkiego MINUSA!
Aleeeee.... też mam PLUSA, bo nie skusiłam się na grzanki z serem żółtym, które robił mój chłopak na kolację:)
Najważniejsze, że dzień 3 za mną.

 





wtorek, 21 stycznia 2014

DZIEŃ 2 ĆWICZENIA

POĆWICZONE :)


Dzień drugi z Jillian zaliczony! Czułam prawie każdy mięsień przy ćwiczeniach, ale się nie poddałam.


DZIEŃ 2 DIETA

ŚNIADANIE

Jak dla mnie super, nawet nie będąc na diecie zjadam takie rzeczy na śniadanie. Serek, papryka żółta, dodałam też troszkę chilli. A odnośnie chilli to uważajcie, ja podrapałam się po nosie :p





OBIAD

Miała być druga część wczorajszego obiadu, ale nie za bardzo mi smakowało, więc wczoraj na kolację oddałam chłopakowi, a na dziś zrobiłam coś innego. Pyszny makaron ze szpinakiem. Mmmmm.... uwielbiam :)

PRZEKĄSKA

Jogurt naturalny z cynamonem, dodałam kiwi i od razu lepiej :)

KOLACJA

Powtórzyłam wczorajszą kolację, bo cały dzień chodziłam głodna, a kanapki chodziły za mną :p 

PODSUMOWANIE DNIA

Dziś było ciężko, bo ciągle byłam głodna i myślałam o jedzeniu i kładłam się spać z burczeniem w brzuchu. Trzeba poczekać kilka dni, żeby się przyzwyczaić, a co najważniejsze, żeby żołądek się skurczył.