Miałam trochę zaległości w prowadzeniu bloga i dlatego ten dzień opisuję z perspektywy czasu. Teraz wiem, że piątek był początkiem mojego poważnego załamania w diecie na ponad 2 dni. Opiszę wszystko, co jadłam i wtedy będzie wiadomo, kiedy zaczął się kryzys.
ŚNIADANIE
Według jadłospisu - jajecznica z szynką i pomidorami. Dzień zatem zaczął się dobrze, ale od rana myślałam o tym, co zjem na obiad, ponieważ nie miałam nic przygotowanego. Tylko, że ja już od rana wiedziałam co to będzie.
OBIAD
Zrobiłam tak jak planowałam - kupiłam sobie na obiad pierogi ruskie w pobliskim barze. Co prawda zjadłam tylko 5, ale zawsze to odstępstwo od diety.
PRZEKĄSKA
W tym momencie znów powróciłam do jadłospisu i były 2 sztuki kiwi.
KOLACJA
Na kolację miała być sałatka z łososiem i zrobiłam sałatkę, ale zamiast szpinaku dałam rukolę, zamiast fety - mozarellę i ogólnie pozamieniałam składniki, ale miała być sałatka i była.
To nie koniec, bo wracając z pracy kupiłam sobie piwo. Pierwszy alkohol w mojej diecie. Nie mogłam się oprzeć, bo to moje ulubione.
PODSUMOWANIE DNIA
Dzień w kratkę - trochę dań z diety, a trochę grzeszków. Cóż... bywa! :( Najgorsze jednak było to, że nie miałam wyrzutów sumienia, czyli powoli zaczęłam odpuszczać.....



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz