Dzień zaczął się bardzo dobrze, gorzej było wieczorem, ale to po kolei.
ŚNIADANIE
Chyba miał być omlet, ale zamieniłam na twarożek ziarnisty z żółta papryką z dnia 2.
OBIAD
Kotleciki zostały z dnia poprzedniego, a do tego warzywa na patelnie. Bardzo smacznie było:)
PRZEKĄSKA
Miał być banan z chili, ale był banan solo zjedzony niestety w biegu.
KOLACJA
Według rozpiski kabanos z musztardą i kromka chleba. Niestety wróciłam z pracy taka głodna, że myślałam o pożarciu całej zawartości lodówki. Na szczęście się powstrzymałam i skończyło się na plasterku wędliny i sera żółtego.
Gdybym chociaż wyglądała tak jak ta pani na zdjęciu wyżej to mogłabym sobie pozwolić na wilczy apetyt. :p
PODSUMOWANIE DNIA
Może i nie było tragedii, ale wieczorem tak się podłamałam weekendem i tym wilczym apetytem, który mnie naszedł, że myślałam, ze już odpuszczę. Pożaliłam się moim Dziewczynkom na forum i One doprowadziły mnie do pionu. Dzięki Wam Laseczki!!!
Nie poddaję się!
Nie poddaję się!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz